Deratyzacja w moim zakładzie pracy

 

Pracuję na hali produkcyjnej wytwarzającej chrupki do sklepików szkolnych. Nie jest to łatwe, ani przyjemne zajęcie, jednak z czegoś trzeba żyć. Ostatnio chodziły pogłoski, że w firmie mogą znajdować się myszy. Wcale to by mnie nie dziwiło, w końcu te gryzonie lgną do takich miejsc, jak moja praca. Niestety w tej sytuacji potrzebna była deratyzacja.

Deratyzacja skutecznie zlikwiduje myszy

deratyzacja - warszawaJa osobiście nie widziałem ani razu najmniejszej myszy w trakcie, kiedy byłem na miejscu pracy. Moja koleżanka z innej brygady niby widziała i przez to pracodawca nie chciał mieć problemów, więc zainwestował w deratyzacja – Warszawa. Ile było prawdy w tym, że te małe zwierzątka zagnieździły się na hali produkcyjnej? Tego nie wiem. Wiem że moja koleżanka często jednak panikuje. Szef zamknął na cały weekend zakład i wstrzymał produkcję. W tym też samym momencie przyjechała firma, która miała zająć się deratyzacją pomieszczenia. Po pierwsze jej celem głównym było odszukanie skupiska myszy. Po drugie, zostawili środki w różnych pomieszczeniach, które miały na celu likwidację tych gryzoniu w naszym środowisku. Po jakimś czasie przyjechała do zakładu kontrolnie inspekcja sanitarna. Sprawdziła dokładnie wszystkie pomieszczenia, przejrzała papiery firmowe dotyczące deratyzacji. Wszystko było w najlepszym porządku. Kwestia teraz taka, czy faktycznie były myszy? Czy to deratyzacja poskutkowała? Jedno jest pewne – zabieg ten był niezbędnym w tym wypadku. Każdy alarm dotyczący obecności myszy lub innych szkodników jest bardzo istotny, jeśli chodzi o produkcję żywności.

Do dnia dzisiejszego nie widać u nas ani jednej myszki. Deratyzacja była dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji. Uratowała szefa przed ewentualnymi konsekwencjami wynikającymi z inspekcji sanitarno-epidemiologicznej. Czasami warto skorzystać z usług firm ddd. Lepiej zapobiegać, niż leczyć.